Robię kilka rzeczy na raz..no dobra..skupię się już na jednej , czyli pisanie tutaj , bo w końcu do jutra nie napiszę posta..
Za mną dzień wycinania kwadratów
haha.. jak Arek to słyszy to od razu jest śmiech..bo w sumie..ile można słuchać o wycinaniu kwadratów i ich połówek.. i jak to mi się cięło.. ale jak ileś tam wytnę to się cieszę jak małe dziecko.. I jest ekscytacja !
Wycięłam (z dnia wczorajszego i dziś) - 56 kwadraty i 51 połówek
i jestem jakoś niezadowolona..wydaje mi się to - za mało..
Z-recyklingowałam (prawie) spodnie jeansowe w paski.. miały bardzo dziwny krój - nie mam pojęcia na jaką sylwetkę .. postanowiłam je pociąć
- górę oraz dwie nogawki ok. 40 cm wykorzystam na torby
- resztę pocięłam w kwadraty i połówki
Wykorzystałam słoik na kawałki tkanin , o co chodzi z tymi kawałkami.. zazwyczaj jak szyłam to wycinałam prostokąt z tego materiału
i chowałam do szuflady.. chciałam zrobić coś w typie "próbnika tkanin"..
Słoik jest po kawie , teraz dużo mówi się o recyklingu.. tylko ja się pytam i zastanawiam nad tym
- dlaczego do etykietek dają taki upierdliwy klej , który za nic nie chce zejść.. ??!
(akurat w tym miejscu przykleiłam taśmą kartkę z oznaczeniem)
pewnie jak posprzątam szuflady to słoik bardziej się wypełni..